Jak wylądowałam na Fuercie? 🌊

Jak wylądowałam na Fuercie? 🌊

To zdecydowanie jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę. I nic dziwnego: jak to możliwe, że młoda aktorka z Warszawy znalazła się nagle na wyspie oddalonej o cztery tysiące kilometrów? I żeby to była przynajmniej Teneryfa albo Gran Canaria, wyspy, które każdy zna! Ale nie: Fuerteventura.

Historia jest prosta i szalona zarazem. Pojechałam z przyjaciółką vanterem przez Europę: długie wakacje bez planu, z końcowym przystankiem właśnie na Fuercie, gdzie miała znajomych. I zostałam.

Wiedziałam jedno: nie chcę nigdzie być na siłę. Że bez problemu wrócę do Polski, jeśli tak będzie trzeba. Ale coś tu trzymało mnie coraz mocniej: ludzie, którzy pojawiali się na mojej drodze i otwierali nieoczekiwane możliwości, przestrzeń do prowadzenia jogi w miejscu niepodobnym do niczego, co znałam wcześniej. Zajęcia przy szumie oceanu, na plaży, te bezkresne widoki dookoła dające poczucie spokoju i prawdziwej wolności. I ta cisza, z dala od rozpraszającego miasta, w której w końcu zaczęłam słyszeć siebie. Widzieć siebie.

Krok po kroku, organicznie, zaczęło powstawać Yoga Amigas. Zaczęłyście przyjeżdżać. Najpierw pojedynczo, potem coraz liczniej, a wiele z Was regularnie wracać, nawet w kilka, czasem grupami. I sama nie wiem kiedy, ale mija właśnie pięć lat od początku mojej przygody z Fuertą, która stała się centrum naszej wspólnoty.

To, że wyjechałam tak daleko, i że właśnie tu poznałam tyle z Was, jest dla mnie jednym z najbardziej magicznych elementów tej układanki. I wciąż daje mi głębokie poczucie wdzięczności.